CZY SZYCIE W DOMU SIĘ OPŁACA? cz 1

To jest najczęściej zadawane pytanie osobom szyjącym, i to jest pytanie na które  tak naprawdę bardzo ciężko odpowiedzieć bo jest to rzecz niepoliczalna.  Gdy szyję nie liczę kosztów maszyny (albo dwóch- bo mam maszynę zwykłą i overlocka) nie liczę kosztów prądu, nici, stopek, godziny pracy  itd- bo to już mam i używam wielokrotnie – liczę tylko koszt materiału  tak naprawę. Mogę tak robić bo szyje dla siebie i nie jest to praca, z której się utrzymuję.Nie mam maszyn z najwyższej półki tylko te z lidla ( zaczynałam od Łucznika – ale to była męczarnia nie polecam ) i one doskonale dają sobie radę. W najnowszej  gazetce ta zwykłą Silver Crest  była za 189 zł – przyznacie chyba, że to nie jest wysoka cena. Zestaw stopek dołączony do maszyny na początek wystarczy, bez overlocka też da się żyć  i coś fajnego uszyć. Materiały jak dla mnie są najdroższe i fakt wiele razy było tak, że uszyta rzecz była w takiej cenie jaką bym ja zapłaciła za materiał, żeby to uszyć. Na to też jest sposób na FACEBOOKU są grupy gdzie można się zaopatrzyć w tańsze materiały w super  i co najważniejsze od polskich producentów !! Po przeczytaniu kilkunastu blogów można powiedzieć,  że osoby szyjące szyją tak naprawdę z dwóch zasadniczych powodów:

1- denerwuje ich jakość ubrań w sieciówce

2- ciężko im coś dla siebie w siecówkach kupić

Ja zaczęłam z tego drugiego powodu-  nie jestem niestety z tych filigranowych kobiet – a bardzo bym chciała 🙂  Większość rzeczy uszytych w Bangladeszu lub  Chinach jest dla mnie po prostu za mała i zawsze mam problem, żeby coś dla siebie znaleźć.  Na krawcową mnie nie stać więc trzeba uszyć samemu 🙂 Jakoś w latach 70-80 kobiety szyły w domu to dlaczego ja nie mogę?! Czas pokazał jak bardzo się myliłam, ale to wpis na inny raz 🙂

W szyciu domowym trzeba brać tez pod uwagę to, że na początku trochę materiału się zmarnuje- to źle wykroimy to źle zszyjemy  to może się okazać, że efekt końcowy bardzo różni się od zamierzonego, ale gdy już coś nam wyjdzie będziemy nosić to z dumą – chociaż  2 lata później stwierdzimy – jak jak ja mogłam uszyć takie badziewie??!! 🙂

 Bluza uszyta 2 lata temu – nadaje się tylko do spania:)

 

 

Ale te 2 lata później to już będzie inny stopień wtajemniczenia  – i o to też chodzi – o przyjemność w podnoszeniu swoich  kwalifikacji  i dumę z tego, że  to JA ! tymi rencami!  SAMA !! Tego Wam życzę 🙂

JAK USZYĆ PLECAK WOREK

Asia moja przyjaciółka poprosiła mnie o uszycie plecaka -worka na wyjazd na Tajwan. Mój pierwszy plecak, pierwsza rzecz która ma być uszyta dla kogoś na maszynie i która ma zadebiutować tak daleko – niezłe wyzwanie! 🙂 Nie wiedziałam jak się do tego zabrać, żeby nic nie zchrzanić . Wiecie jak jest- im bardziej nam zależy tym większa szansa, że nie wyjdzie .

Przestudiowałam cały internet w tej sprawie, deadline blisko a ja boje się podejść do materiału. Chodzę jak pies wokół jeża i nic. A jak wiadomo jak nie ma weny to trzeba odczekać bo na bank coś się źle wytnie, zszyje itd.

Tak sobie czekałam czekałam  czekałam i czekałam i czekałam

i pewnego wieczoru ….

wstałam od książki i uszyłam w godzinę od tak :

Ten materiał z kwiatami to silky- taki sztuczny jedwab, nie jest wodoodporny niestety  (nigdzie nie było wzorzystych ortalionów) dlatego pod spód powędrował szary ortalion:


Nie cierpię szukać rzeczy w torebkach i plecakach, więc przed zszyciem boków, wszyłam  kieszeń po wewnętrznej stronie plecaka-od strony pleców. Wydawało mi się tez, że tak będzie bezpieczniej dla portfela i np.telefonu i wygodniej dla Asi jak będzie tych rzeczy szukać.

Generalnie zasada szycia worko-plecaka jest prosta. Wycinamy kawałek prostokąta ( lub 2 jak w tym przypadku ) łączymy go razem po bokach – pamiętając przy tym o  wszyciu pętelek na sznurki przy spodzie plecaka, w górnej części  robimy zakładkę na sznurek tak aby po bokach plecaka zakładka się nie stykała i był otwór.  Potrzebne są 2 kawałki sznurka o jednakowej długości. W zakładkę  wkładamy za pomocą spinki, agrafki  jeden kawałek sznurka tak by jego koniec wystawał np po prawej stronie, robimy koło po zakładce tak by drugi koniec sznurka tez wystawał po tej stronie co pierwszy i przywiązujemy je oba do pętelki na dole plecaka. Tak samo postępujemy z drugą stroną w tym przypadku – lewą. Nie podaję wymiarów bo to wszystko zależy od wzrostu i preferencji osoby która go będzie nosić. Jak widzicie prościej uszyć plecak  się chyba nie da 🙂

Osobiście jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego-

Asia też była, to najważniejsze !!  🙂

Gdy to teraz piszę, to wiem, że dobrze się sprawował, przetrwał Tajwan i jeszcze nie jedna przygoda przed nim – duma mnie rozpiera 🙂

JAK TO SIĘ ZACZEŁO..

Moja przygoda z robótkami ręcznymi zaczęła się jakieś 15-20 lat temu, od tego swetra :

Robiłam go metodą prób i błędów, prułam z 10 razy, ale byłam mega zadowolona z efektu końcowego- ba jestem zadowolona nawet dzisiaj 🙂 To babcia Krystyna -zapalona ” druciara” pokazała mi 2 proste wzory i ten sweter w całości zrobiłam sama! Do tej pory nie umiem czytać wzorów wszystko biorę na dedukcję i zazwyczaj daje radę 🙂 Potem było kilka swetrów coś szyte ręcznie, nawet był ręcznie szyty quilt! Pierwszą maszynę kupiłam 2 lat temu i wtedy zaczęło się szycie ubrań. Ubrań to trochę na wyrost bo najpierw były t-shirt’y z za dużym dekoltem, potem kilka bluzek, które poszły na szmaty, aż wreszcie coś porządnego, w czym jak mi się wtedy wydawało można pójść do ludzi (po 2 latach patrzę już na to bardziej krytycznym okiem).
Jedno się tylko nie zmienia – duma z tego, że to ja sama, że to „tymi rencami „, że potrafię !!!
Chociażby dlatego warto!!! Spróbujcie naprawdę warto !:)